nienarodzone dzieci nie odchodzą
Gdy dorastające dzieci odchodzą od wiary - konferencja Moniki i diakona Marcina Gajdów - wygłoszona 6 kwietnia 2019 r. w Łodzi. Spotkanie odbyło się w ramach
Wyniki wyszukiwania frazy: nienarodzone dzieci - myśli. Strona 15 z 73. Osoby, które nie powinny mieć dzieci, zazwyczaj mają ich gromadkę. M.Chocolate
Ten mężczyzna od 40 lat adoptuje chore dzieci. Trzyma na je na rękach, gdy odchodzą z tego świata! Nauka jest niesamowita
RT @NarodowaAltern1: Dzieci nienarodzone to nie ludzkie tylko "pasożyty", "zlepki komórek" i można je zamordować a następnie spuścić w kiblu. No chyba, że ktoś pokazuje jak działa "zabieg", wtedy czary mary i mamy już człowieka i brak szacunku do ludzkich szczątek. Czego nie rozumiecie katotaliby? 17 Feb 2023 16:42:43
76 views, 1 likes, 0 loves, 0 comments, 0 shares, Facebook Watch Videos from Wydawnictwo eSPe: Co powiedzieć rodzicom, których dzieci odchodzą od Kościoła Niejednokrotnie to rodzice są wierzący,
Site De Rencontre Des Agriculteurs Français. Rozwodzące się hiszpańskie małżeństwo ustaliło, ile czasu ojciec ma spędzać z dzieckiem nienarodzonym. Sąd przyjął ugodę uznając jednocześnie, że dziecko to jest osobą. W Hiszpanii dzieci nienarodzone są masowo mordowane bowiem prawo nie uznaje ich za osoby. Hiszpański przykład pokazuje jakim ponurym absurdem jest kodeks cywilny traktuje nienarodzone dziecko nie jako osobę, więc nie ma ono swoich praw. Aby je nabyć, musi nie tylko przyjść na świat, ale przeżyć co najmniej 24 godziny po porodzie. Dopiero wtedy może zostać wpisane do rejestru stanu cywilnego. Wyrok sądu w San Sebastian ma więc charakter precedensowy. W sprawie tej wypowiedziała się już prokuratura, która przypomina w piśmie, że zgodnie z artykułami 29 i 30 kodeksu cywilnego nienarodzone dziecko nie jest traktowane jako osoba, wobec czego nie może być przedmiotem postępowania sądowego. Prokuratura tłumaczy jednak, że w myśl kodeksu „poczęty" może być uznany za „narodzonego", gdy działa to na jego korzyść ( sic!).Hiszpański przykład pokazuje kompletny i mroczny zarazem absurd aborcji. W Hiszpanii, kraju rządzonym przez radykalnych aborcjonistów, zabito w 2009 roku ponad 100 tysięcy dzieci. 98% z nich zamordowano w prywatnych klinikach, które dokonują nawet późnych aborcji, mimo tego ,że hiszpańskie prawo pozwala na zabijanie dzieci w pierwszych 14 tygodniach ich życia. Hiszpańskie prawo arbitralnie uznaje kto jest osobą a kto nie. Kryterium jest przeżycie 24 godziny. Skąd wytrzasnęli akurat tyle godzin? Czy po dobie nagle w dziecko wstępuje jakaś tajemnicze siła i mózg się zmienia w taki sposób, że dostaje ono prawo do tego by nie być zamordowanym? Nie. Jednak jak raz uznano, że można zakwestionować prawa biologii to problem z przesuwaniem granicy uśmiercania ludzi jest rozwiązany. I dlatego dziecko w USA, Polsce czy Hiszpanii jest legalnie zabijane w różnym nawet nasi rodzimi aborcjoniści odchodzą od dowodzenia ,że życie człowieka nie zaczyna się w momencie poczęcia. Tylko wyjątkowi durnie wierzą jeszcze, że biologia tego nie rozstrzygnęła. Wymyślili więc sobie oni , że nie sama przynależność do gatunku ludzkiego daje człowiekowi prawo do życia. Zyskuje je dopiero „osoba”. I tak jedni wpływowi lewicowi intelektualiści uważają, że osobą się jest w momencie narodzenia, inni utrzymują, że dopiero miłość matki czyni z nas osoby więc „niechciane” dzieci wolno zabijać. Jeszcze inni uznali, że granicą jest doba po urodzeniu. Są tacy, którzy utrzymują, że osobą jest dopiero świadoma swojego istnienia jednostka. Pewnie już funkcjonują naukowcy, którzy uważają, że osobą jest się dopiero po maturze. Boją się zapewne na razie tego przyznać publicznie, ale spokojnie. Niedawno nikt o zdrowych zmysłach nie sądził, że wolno będzie legalnie zabijać staruszków i dzieci w piewszej fazie ich obrońcy życia cieszą się z tego wyroku i chcą go wykorzystać w walce o delegalizację aborcji. Ja jednak mam nadzieję, że takie wyroki pokażą osobom, które nie mają sprecyzowanych poglądów czy aborcja powinna być legalna jaką zbrodnią jest jej legalizacja i na jakich podstawach te „prawo człowieka” jest promowane przez przedstawicieli firm chcących zarobić na masowym zabijaniu i pożytecznych idiotów, którzy walczą o "prawa człowieka".Mamy już taką osobowość, że lubimy decydować o życiu bliźniego. Jednak wierzę, że przykłady takie jak opisany powyżej dadzą do zrozumienia niektórym ludziom, że prędzej czy później to oni mogą być uznani za „nie osobę”, „przedczłowieka” czy jak tam sobie pretorianie cywilizacji śmieci nazwą współczesnych „untermenchen”.Łukasz Adamski
Wróć do listy porad Rodzina to - według definicji - najmniejsza i jedna z najważniejszych grup społecznych. Porównuje się ją nieraz do kwiatu, który powołany jest, aby rozkwitać i owocować. W najbardziej oczywisty i dosłowny sposób to owocowanie ma miejsce wtedy, gdy na świecie pojawiają się dzieci. Kwestie związane z czasem ich przyjścia na świat są bardzo indywidualne - i decyzję o tym powinno się pozostawić najbardziej zainteresowanym czyli samym przyszłym rodzicom. Bywa jednak nieraz tak, że mimo pragnienia posiadania dziecka i wszelkich starań - ono się nie pojawia. Jak pokazują statystyki - problem z płodnością może w Polsce dotyczyć już ok. 1,5 mln par. A bywa i tak, że dziecko pojawia się wprawdzie, ale na krótko. Poronienia lub mocno przedwczesne narodziny to prawdziwe dramaty osób oczekujących dziecka. Większość par nie chce nawet myśleć, że to mogłoby przydarzyć się w ich przypadku. Jednak, gdy się faktycznie zdarzy, wtedy stają oni przed wieloma pytaniami i dylematami. Wśród nich jest kwestia: czy i jak zorganizować pogrzeb dziecka nienarodzonego? Jak pochować dziecko nienarodzone Według przepisów prawnych, które przechodziły także w ciągu ostatnich prawie 20 lat różne nowelizacje, a konkretnie według ustawy przyjętej przez Sejm RP w dniu 26 maja 2011 roku i obowiązującej od 14 października 2011 - rodzice mają prawo do pochówku dziecka, które urodziło się martwe - i to niezależnie, jak długo trwała ciąża. W tym celu rodzice mają prawo wystąpić o wydanie ciałka swojego zmarłego przed narodzeniem dziecka i otrzymać jego kartę zgonu. Tym samym rozpoczyna się procedura organizacji pochówku. Należy jednak pamiętać, że koszt pogrzebu dziecka nienarodzonego - w trybie art. 11 ust. 5a ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych - czyli wtedy, gdy lekarz nie wyda pisemnego zgłoszenia urodzenia dziecka, a jedynie wystawi kartę zgonu do celów pochówku, rodzice muszą pokryć we własnym zakresie. Kiedy taka sytuacja ma miejsce? Przede wszystkim wtedy, gdy płeć dziecka jest trudna albo niemożliwa do ustalenia (ze względu na to, że poronienie nastąpiło na bardzo wczesnym etapie ciąży, gdy trudno określić płeć), a rodzice nie decydują się na przeprowadzenie badań genetycznych, aby ją poznać. To bardzo mocno wiąże się nie tylko z kwestiami formalnymi, ale także z brakiem uprawnień rodziców do uzyskania pomocy socjalnej - takiej, jak zasiłek macierzyński, urlop macierzyński oraz właśnie zasiłek pogrzebowy. Badania genetyczne, niestety, nie należą do badań przystępnych pod względem cenowym. Ich koszt waha się między 400 a 500 złotych. Kiedyś lekarze do karty zgonu dziecka - zwłaszcza zmarłego w pierwszych tygodniach ciąży - wpisywali prawdopodobną płeć opartą na "przeczuciu rodziców". Dziś jednak coraz częściej tak nie czynią, argumentując to niechęcią do urzędowego poświadczania czegoś, co jest bardzo niepewne. Biorąc jednak pod uwagę te różne uwarunkowania - i tak lepszym wyjściem wydaje się decyzja o przeprowadzeniu badań genetycznych - i to z dwóch powodów. Pierwszy związany jest z możliwością otrzymania świadczeń socjalnych, które są niebagatelną wielokierunkową pomocą w tych trudnych momentach. Drugi zaś powód to ten, że po przeprowadzeniu badań genetycznych rodzice wiedzą już, czy ich zmarłe dziecko było chłopcem czy dziewczynką, a co za tym idzie - mogą nadać mu też imię. To wszystko pomaga bardzo w przeżywaniu procesu żałoby. Gdy znana jest płeć dziecka - rodzice, którzy chcą pochować swoje nienarodzone dziecko - po uzyskaniu od szpitala karty martwego urodzenia mają obowiązek dostarczyć ją w ciągu jednego dnia do Urzędu Stanu Cywilnego. Natomiast w USC następuje pisemne protokolarne zgłoszenie urodzenia dziecka oraz sporządzenie - na podstawie powyższych dokumentów - aktu urodzenia dziecka opatrzonego adnotacją "dziecko martwo urodzone". Dzięki temu, po złożeniu dokumentów w ZUS-ie, rodzice mogą uzyskać zasiłek macierzyński oraz środki na pokrycie kosztów pogrzebu czyli zasiłek pogrzebowy w kwocie 4000 zł. Jeśli chodzi o indywidualny pochówek dziecka nienarodzonego - może się on odbyć, na wniosek rodziny lub osoby, która się zobowiąże do jego zorganizowania - niezależnie od tego, czy płeć dziecka jest znana czy też nie. Na podstawie karty zgonu (w przypadku gdy nie jest znana płeć - karta ta jest wystawiana do celów pochówku) ciałko dziecka jest odbierane przez zakład pogrzebowy i przygotowywane do pogrzebu. W administracji cmentarza ustala się datę oraz dokładne miejsce pogrzebu. Jeśli rodzice życzą sobie, aby pogrzeb ich nienarodzonego dziecka miał charakter religijny, zgłaszają to w kancelarii parafialnej. I nie ma znaczenia, czy dziecko zdążyło być ochrzczone czy też nie. Dla Kościoła katolickiego - według obowiązujących przepisów - prośba rodziców o religijny pochówek jest traktowane jak pragnienie chrztu dla ich dziecka. Dlatego liturgia pogrzebowa dziecka nienarodzonego jest zwyczajną liturgią pogrzebową - a nie obrzędem "pokropku", ale normalnym pogrzebem, podczas używane są teksty przewidziane właśnie na pogrzeb dzieci nieochrzczonych. Wśród ceremonii może być też Msza Święta. Jest ona oprawiana w szatach liturgicznych koloru białego (zwyczajnym kolorem szat w czasie liturgii pogrzebowej jest fiolet). Tu jednocześnie należy podkreślić, że nie jest to msza za dziecko, ale za rodziców - i może być ona odprawiona w innym terminie. Zbiorowy pochówek dzieci nienarodzonych Nie wszyscy jednak rodzice decydują się na samodzielne zorganizowanie pogrzebu swojego nienarodzonego dziecka. Co wtedy dzieje się z jego ciałem? Zazwyczaj trafia ono do magazynu w szpitalu - zwykle na kilka tygodni lub miesięcy. Wtedy to rodzina nadal może zdecydować o przeprowadzeniu pogrzebu. Jeśli jednak nie zostaje podjęta taka decyzja - coraz więcej miast organizuje raz lub kilka razy w roku zbiorowy pogrzeb, najczęściej w specjalnej mogile, dedykowanej dzieciom nienarodzonym. Często pogrzeby te odbywają się w dniu 15 października. Wtedy jest obchodzony Dzień Dziecka Utraconego. Data ta jest nieprzypadkowa i oznacza umowny koniec ciąży, która rozpoczęła się ok. 1 stycznia. Doświadczenie przedwczesnej śmierci dziecka jest dla rodziców zawsze bardzo trudne - tym bardziej, że czasem spotykają się z niezrozumieniem otoczenia oraz brakiem empatii - nawet ze strony osób, wydawałoby się, najbliższych. Warto jednak pozwolić sobie, aby płynący czas leczył rany i nie tracić wiary, że choć to maleństwo odeszło - to przecież miłość, którą samo jego zaistnienie przyniosło - pozostaje, trwa i promieniuje nadzieją... Zobacz również: 🡆 Jak wygłosić mowę pogrzebową? Mowa pogrzebowa - przykłady
W najbliższym czasie do liceów i techników trafi 70 tys. egzemplarzy publikacji „Genesis”, przedstawiającej kolejne etapy rozwoju prenatalnego, a opracowanej przez antyaborcyjną Fundację Małych Stópek. O akcji poinformował z okazji Narodowego Dnia Życia minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek w trakcie wspólnej konferencji z kierownikiem Fundacji Małych Stópek Marią Drąg, a także Justyną Walecz-Majewską, prezes Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Chorych „Hospicjum” w Puławach. Nienarodzone dzieci na biologii Maria Drąg jest autorką tekstu do „Genesis”, nad której przygotowaniem MEiN objął patronat. Jak dowiedzieliśmy się z konferencji, to „naukowa książka z funkcją rozszerzonej rzeczywistości”. Twórcy informują, że należy pobrać do niej specjalną aplikację, „co pozwala „ożywiać” grafikę, przedstawiającą jeden z etapów rozwoju prenatalnego, i „obejrzeć nienarodzone dziecko w trójwymiarze”. Nienarodzone dzieci mają być oglądane na lekcjach biologii, wychowania do życia w rodzinie, godzinie wychowawczej oraz na religii. Do każdego LO i technikum trafi pakiet 15 egzemplarzy tej pomocy dydaktycznej wraz z kartami pracy dla nauczyciela. Szef MEiN nie podał informacji o poniesionych kosztach patronatu ani przygotowania publikacji i dystrybucji „Genesis”. Podkreślał natomiast, że „w każdym etapie życie jest absolutnie najcenniejszą wartością” i trzeba pokazać dzieciom, iż „każde nowe życie powinno być otoczone należytą troską”. Samozadowolenie ministra Czarnka W trakcie półgodzinnego spotkania przed kamerami nie padły żadne zapowiedzi dotyczące wsparcia dzieci, które nie chcą żyć (w ubiegłym roku 107 osób poniżej 18 lat podjęło skuteczne próby samobójcze; najmłodsza miała osiem). Nie było też mowy o tych, które żyć chcą, ale jest im trudno, bo szef resortu nie ma czasu uzgodnić ze współpracownikami perspektywy ich powrotu do stacjonarnej nauki i względnej normalności. Spotkanie – prowadzone przez rzeczniczkę MEiN Annę Ostrowską oraz Jacka Łęskiego z TVP Info – odbyło się za to w przyjemnej atmosferze samozadowolenia i przekonania o słuszności własnych działań, niezakłócane przez pytania dziennikarzy, na które czasu nie przewidziano.
Jakie są warunki dziedziczenia dzieci poczętych lecz jeszcze nie narodzonych? Czy dziecko poczęte dziedziczy długi spadkodawcy? Urodzone żyweDziecko poczęte, lecz jeszcze nie urodzone również uczestniczy w dziedziczeniu. Jest to jednak dziedziczenie warunkowe. Dziecko musi urodzić się żywe. Nie jest istotnym, czy dziecko, które urodzi się żywe posiada dalszą zdolność do życia. Jeżeli dziecko urodzi się żywe, jednak umrze po porodzie zostaje pełnoprawnym spadkobiercą. Podział masy spadkowej dokonywany jest z uwzględnieniem zmarłego dziecka, po którym następnie dziedziczą jego spadkobiercy (czyli w praktyce matka, rodzeństwo i dalsi zstępni rodzeństwa).Zobacz: Jak uzyskać zadośćuczynienie? Takie same prawa dzieciDziecko poczęte ma pełne praw jako spadkobierca, niezależnie czy jest to dziecko pochodzące z małżeństwa czy też jest to dziecko pozamałżeńskie. Dla dziedziczenia nie ma również znaczenia jak poczęte zostało dziecko. Dzieci poczęte, lecz jeszcze nienarodzone, zarówno w sposób naturalny, jak i metodą in vitro, a nawet dzieci poczęte w wyniku gwałtu, dziedziczą po ojcu na takich samych poczęte może dziedziczyć zarówno na podstawie dziedziczenia ustawowego, może być również osobą, której spadkodawca zapisze coś testamencie. Kurator nienarodzonegoDla strzeżenia praw dziecka poczętego, lecz jeszcze nienarodzonego może zostać ustanowiony kurator. Kurator taki dokonuje czynności zabezpieczających spadek przed wszelkimi naruszeniami, w szczególności uszkodzeniem, zniszczeniem lub nieuprawnionym rozporządzeniem zarówno rzeczy, jak i praw wchodzących w skład spadku. Kurator może również uczestniczyć w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym, gdy postępowanie takie wszczęto przed urodzeniem dziecka. Udział kuratora w takim postępowaniu służy przede wszystkim zapobieżeniu wydania merytorycznego orzeczenia przed narodzinami dziecka. Długi spadkoweKiedy wszystkie dzieci spadkodawcy odrzucą spadek, w którym długi spadkowe są wyższe niż dodatnia wartość majątkowa, do dziedziczenia dochodzą wnuki. Jeżeli jedno z wnucząt jest jeszcze nienarodzone w chwili otwarcia spadku (czyli w chwili śmierci spadkodawcy) rodzi się pytanie czy dziecko odziedziczy po spadkodawcy długi spadkowe?Zgodnie ze starą Rzymską paremią „dziecko poczęte uważa się za już narodzone o ile chodzi o jego korzyści”.Zgodnie z art. 1015 § 2 jeżeli spadkobierca nie mający pełnej zdolności do czynności prawnych, nie złoży oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku w ustawowym terminie sześciu miesięcy od momentu dowiedzenia się o tytule swojego powołania do dziedziczenia, brak oświadczenia jest jednoznaczny z przyjęciem spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Oznacza to, iż dziecko poczęte odziedziczy tylko prawa majątkowe i rzeczy należące do spadku, nie dziedzicząc długów Nadchodzi europatent Domniemanie ojcostwaDla dziedziczenia dziecka poczętego, niezbędne jest ustalenie kto jest ojcem dziecka. Jeżeli dziecko pochodzi z małżeństwa domniemywa się, że ojcem dziecka jest mąż matki. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni przed ustaniem lub unieważnieniem małżeństwa, również domniemywa się że ojcem dziecka jest mąż matki. Kiedy dziecko nie pochodzi z małżeństwa, domniemywa się, że ojcem dziecka jest mężczyzna, który obcował z matką nie dawniej niż w trzechsetnym, a nie później niż w sto osiemdziesiątym pierwszym dniu przed narodzinami dziecka. Fakt iż matka w wymienionym okresie obcowała również z innym mężczyzną, może być podstawą obalenia domniemania tylko wtedy, gdy z okoliczności wynika, że ojcostwo innego mężczyzny jest bardziej dziecka może uznać swoje ojcostwo jeszcze przed narodzinami dziecka
Może ktoś, kto przeżył coś podobnego spróbuje mi jakoś pomóc?Mija 2 lata, kiedy zaszłam w trzecią, zupełnie nieoczekiwana ciążę. Na początku szok, bo nawet nie przypuszczałam, że jestem w ciąży. Mieliśmy dość trudny okres w małżeństwie, przeplatany nieprzyjemnymi kłótniami. Bardzo bałam się szefa, co on powie na moją ciąże, bo miałam już 2 dzieci i właśnie zamierzałam bardziej zająć się pracą zawodową. Pamiętam, jak całą noc nie spałam, nerwy, stres, ale także jakaś wewnętrzna radość na przekór wszystkiemu nie dały mi zasnąć, ale rano byłam już tylko szczęśliwa. Kocham dzieci, są sensem mojego życia, zawsze przedkładałam ich wychowanie nad prace zawodową. Ciąża rozwijała się pomyślnie aż do 10 tygodnia, kiedy to nagle, bez uprzedzenia poczułam jak coś ze mnie wycieka, zobaczyłam dużo brunatnej krwi. Natychmiast pojechaliśmy z mężem do lekarza (to była sobota, mój lekarz nie przyjmował), dostałam luteinę i duphaston, w poniedziałek miałam się zgłosić na usg do swojego lekarza. Krwawienie niemal ustało, zmieniło się w niewielkie brązowe plamienie. W pn na wizycie wszystko ulga – dziecko żyje, jest akcja serca. Po 2 tygodniach usg – 12,2 tyg. – wszystko tylko ja miałam takie drobniutkie minimalne złe przeczucie, że moje dziecko za słabo sie rusza. Miałam już za sobą 2 ciąże, więc pamiętałam, jak dzieci na tym usg fikały, a teraz tylko taki jednorazowy ruch całym ciałkiem. Ale lekarz stwierdził, że wszystko To bardzo dobry i dokładny lekarz, z doświadczeniem, więc się nie przejmowałam. Tylko to lekkie brązowe plamienie wciąż się utrzymywało, ale było naprawdę delikatne, a ponieważ w I ciąży miałam takie plamienie w pierwszych tygodniach, nie bałam się. Jakaż byłam głupia! Myślałam, że przecież nie krwawię, więc pewnie jest dobrze, miałam leżeć, oszczędzać się, więc leżałam. Za tydzień plamienie ustało i wtedy prawdopodobnie moje dziecko już nie żyło, ale dowiedziałam się o tym dopiero w 17 tygodniu, na rutynowej wizycie. Nie zauważyłam nic, ani tego, ze brzuch przestał rosnąć, ani tego, że był bardziej miękki, ale lekarz juz na fotelu zorientował się, że coś jest nie tak i zrobił mi usg, kiedy to usłyszałam najgorsze słowa w życiu “brak akcji serca”. Na drugi dzień zabieg, szybko fizycznie bez bólu niemal, ale psychicznie koszmar, wolałam cierpieć straszny ból fizyczny zamiast tego, co na ginekologii operacyjnej i zazdrościłam kobietom szykującym się na operacje wycięcia czegoś. Płakałam niemal cały czas w szpitalu, chciałam wylać morze łez, żeby jakoś dać sobie radę potem. Bardzo bałam się widoku dziecka, ale nie musiałam go oglądać, nie chciałam nie zniosłabym tego. Nawet teraz nie żałuję, bo wiem, że taki widok pogłębiłby jeszcze moją rozpacz. Dziecko miało wielkość na 13 tygodni i 3 dni. Wtedy zapewne zmarło. Nie znam płci, nie mam przeczuć. zdecydowałam sie na przekazanie ciałka dziecka do badania histopatologicznego, bo chciałam wiedzieć dlaczego? Przecież wg usg było zdrowe. A jednak nie było… Badania wykazały zmiany zapalne w łożysku, wg lekarza była jakaś infekcja, zresztą wszyscy lekarze twierdzili, że genetyka to raczej do 10 tygodnia. Zrobiłam badanie na wszystkie możliwe infekcje, wyszło hsv – opryszczka wargowa, przechodziłam ją bezobjawowo, jak się okazało, wcześniej nigdy nie miałam styczności z tym wirusem, a teraz zaraziłam sie od swojego dziecka (przedszkolaka)pomiędzy 5 a 10 tygodniem ciąży- taka była diagnoza lekarza specjalisty chorób zakaźnych. Najprawdopodobniej to ten wirus zabił moje dziecko. Bardzo szybko zaszłam w koleją ciążę, jak tylko dostałam zielone światło od lekarza, urodziłam zdrowego synka, który ma teraz 5 miesięcy. Tyle faktów. a teraz to, co we mnie siedzi – myślałam, że już wypłakałam tyle łez, że uporałam się jakoś ze stratą dziecka, zaczęłam wręcz obsesyjnie szukać pocieszenia, np myśleć, że mój synek najmłodszy, to na pewno to samo dziecko, które straciłam, bo dzieci nienarodzone nie odchodzą, nie umierają tylko zmieniają datę swojego przyjścia na świat. ale to nieprawda. Całą ciążę przeszłam niejako “z rozpędu”, bojąc się o zdrowie dziecka, nie będąc w stanie o niczym innym myśleć. Dopiero po urodzeniu synka, po udanym porodzie, kiedy miał ok. 2 m-cy nastąpił u mnie pierwszy kryzys. Zaczęłam myśleć o tamtym, utraconym dziecku, dlaczego ono nie mogło się urodzić! Byłam pełna pretensji do świata, do Boga, a jednocześnie nigdy nie odwróciłam się od Boga, zaczęłam bardzie intensywnie się modlić, odgrzebywałam zdjęcia usg, kartę ciąży, rozpamiętywałam płakałam, ale czułam się winna, bo przecież gdyby tamto dziecko się urodziło, nie miałabym mojego synka, a kocham go bardzo. Czułam wyrzuty sumienia wobec niego, wiem, że nie powinnam tak na to patrzeć, bo to dziecko nie jest winne, że urodziło się zamiast brata/siostry. Na dodatek byłam pewna, że synek na pewno nie urodziłby się, bo data tamtego porodu praktycznie zbiegła się z datą ostatniej miesiączki, po której pojawił sie najmłodszy synek, więc praktycznej możliwości wychowywania obu dzieci nie ma, więc jak to ogarnąć. Kilka dni temu przyśniło mi się moje nienarodzone dziecko, pierwszy raz w życiu, miało czarne włoski i było bobaskiem i to było właśnie “TO DZIECKO”, taka była wymowa tego snu. Znów zaczynam pogrążać sie w jakimś dziwnym uczuciu. Na dodatek, przeglądają zdjęcia usg mojego utraconego maluszka, dopiero teraz odkryłam na jednym z nich, że tam wyraźnie widać całą twarzyczkę, taka malutka i śliczna, a wcześniej tego nie widziałam. Pomyślałam więc, ze moje dziecko chce mi coś przekazać, że ono jest, że mój najmłodszy synek to nie jest to samo dziecko, że tamto, chociaż tak krótko żyło. jest odrębną osobą, gdzieś jest… Myślę, że przy Bogu, że jest mu dobrze. Kiedy miałam te plamienia będąc w ciąży, prosiłam Matkę Bożą, żeby zaopiekowała się moim dzieckiem, prosiłam Ją o otoczenie go opieką. Myślę, że po kontakcie z takim wirusem, mogło sie urodzić bardzo chore i właśnie Matka Boża wzięła je do siebie i otoczyła opieką. Tak sobie tłumacze, ale czasami nie wiem, co myśleć. Postanowiłam zarejestrować sie na tym forum bo często je czytałam, pomogło mi po stracie mojego maluszka trochę dojść do siebie. Po raz pierwszy pisze moja historię, może któraś z dziewczyn coś mi poradzi? Jak dalej żyć???Boję się mówić o tym mężowi, boję się jego bólu.
nienarodzone dzieci nie odchodzą