wrogu twe ataki na nic
Threat actors have much to gain when attacking Industrial Control Systems (ICS). But how exactly are ICS attacked and what can be done to protect them?
The Shipwreck General Carleton, 1785 / Wrak statku General Carleton 1785, Badania Archeologiczne Centralnego Muzeum Morskiego, t. I, Gdańsk, (editor), 2008
Choć Ty co nędzarzem mnie zowiesz Mówiąc ostro dziś o mnie Twe słowa rzucone Jak kamień w mą stronę Twego ataku nie boję się wcale Stanę przeto dzisiaj jak ściana przed Tobą Jak Goliat nie padnę Choć ran może być wiele Ma dusza silna Twe ataki przetrzyma Bo sił we mnie wiele Jak stal się nie ugnę Nie schowam się wcale Do przodu parł będę Parł by spojrzeć Ci w oczy Z
Ataki są bardzo silne i unicestwiają potwora. Nieprzytomna uczennica pada na ziemię, a z jej ciała wylatuje czarne jajko i znika. Minako czuje, że są obserwowane. Zastanawia się, czy w tłumie gapiów są kolejni wrogowie. Usagi wyczuwa, że Srebrny Kryształ w jej broszcze mocno zareagował na nowy atak.
Nic wic dziwnego, e poczwszy od redniowiecza napotka mona wiele ladw ogromnej popularnoci, jak cieszya si ksieczka Wegecjusza. Wiele rkopisw zawierajcych to dzieo znanych byo w czasach Karola Wielkiego. Egzemplarz De re militari zosta wymieniony w testamencie hrabiego Everarda de Frejus, sporzdzonym w roku 837.
Site De Rencontre Des Agriculteurs Français. Tekst piosenki: Wzięli mnie do wojska do WPD/Bkpow W mundur mnie ubrali, beret bordo dali czy chciałem czy nie Z początku myślałem, że nie będzie źle Na drugim szwadronie wnet się przekonałem, pomyliłem się W karty nas ograli, w błocie przeczołgali a ja śmiałem się Że skakać nam trzeba każdy o tym wie Spadochron składamy na plecy wkładamy i modlimy się O mój spadochronie ty otwieraj się Do ziemi już blisko, tam czeka szef z miską on pozbiera mnie A gdy mój spadochron nie otworzy się To uderzę w glebę, nie wrócę do ciebie, nie spotkamy się Nigdy, nigdy więcej nie spotkamy się Znajdziesz se innego nie desantowego, nie będzie ci źle Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
7 kroków by pokonać atak paniki/ Opublikowano: 15:16 Atak paniki jest niekontrolowaną reakcją na sytuacje. Osoby cierpiące na napady lękowe powinny w sytuacji lęku znaleźć bezpieczne miejsce, uspokoić emocje, określić przyczynę i to, co się stało. Oto pierwsza pomoc krok po kroku. Jak zidentyfikować atak paniki?Atak paniki – co robić?Atak paniki – pierwsza pomoc krok po krokuAtak paniki – jak mu zapobiec? Jak zidentyfikować atak paniki? Kiedy boimy się o swoje bezpieczeństwo, dostajemy adrenalinowego kopa, podnosi nam się ciśnienie i możemy czuć instynktowną potrzebę schronienia się, walki lub ucieczki. Atak paniki ma wiele różnych objawów, z których większość sprawia, że czujesz się po prostu poza kontrolą. Nie możesz opanować tego, co dzieje się z twoim ciałem, dlatego panikujesz jeszcze bardziej. Serce wali jak oszalałe, krew napływa do głowy, zaczynasz się czerwienić. Oddech przyspiesza, podobnie jak gonitwa myśli, która tylko nakręca całą tę spiralę. Możemy doświadczyć bólu głowy, skurczów mięśni, ściśnięcia żołądka i niekontrolowanego wybuchu płaczu. To trudna sytuacja zarówno dla doświadczających takiego ataku, jak i dla ludzi z ich najbliższego otoczenia. Atak paniki – co robić? Na początku trzeba spróbować tę reakcję zrozumieć. Osoba doświadczająca ataku nie ma nad sobą kontroli. Nie może zapanować nad ciałem ani gonitwą myśli. Pierwszą pomocą w takim przypadku jest przywrócenie jej tej kontroli. Jej ciało zareagowało w ten sposób, ponieważ nie jest do końca w stanie odróżnić myśli od rzeczywistości. Doświadczamy tego, korzystając z przeróżnych technik relaksacyjnych, kiedy wyobrażamy sobie błogą scenerię i szumiący las. To działa także w drugą stronę, kiedy wyobrażamy sobie, jak wszystkie nasze marzenia pryskają przez (zwykle bardzo przesadzoną) wizję rozstania lub utraty czegoś dla nas ważnego. Ciało może zinterpretować takie wizje jako autentyczne zagrożenie życia. Pierwszą i najważniejszą rzeczą, którą należy zrobić w razie ataku paniki, jest uświadomienie sobie lub doświadczającej go osobie, że chociaż tego w tej chwili nie czuje, to jest w stanie przejąć kontrolę nad sytuacją. Osoba postronna zwykle nie może wówczas zrobić dużo więcej, niż po prostu dać poczucie bezpieczeństwa. Trochę przewrotnie – zamiast próbować natychmiast i za wszelką cenę wyjść ze stanu, w którym czujemy się, jakbyśmy mieli za chwilę umrzeć, spróbujmy sobie pozwolić zatopić się w nim. Zamknąć się w łazience i płakać, schować się pod kołdrą – cokolwiek, żeby poczuć się odrobinę bezpieczniej. Poddać się i przeżyć te emocje. Po kilku minutach zrozumiemy, że pogłębienie tego stanu było w naszych rękach. Mogliśmy mu się poddać. Skoro tak, możemy się też z niego wycofać. Ta technika działa! W przestrzeni zakupowej HelloZdrowie znajdziesz produkty polecane przez naszą redakcję: Zdrowie umysłu Deep Focus from Plants 60 kaps. wegański 45,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu WIMIN Głębokie skupienie, 30 kaps. 79,00 zł Zdrowie umysłu Naturell Ashwagandha, 60 tabletek 18,15 zł Zdrowie umysłu Less Stress from Plants 60 kaps. wegański 60,00 zł 90,00 zł Zdrowie umysłu, Odporność, Good Aging, Energia, Beauty Wimin Zestaw z głębokim skupieniem, 30 saszetek 139,00 zł Atak paniki – pierwsza pomoc krok po kroku 1. Znajdź „bezpieczne miejsce”, zamknij oczy i weź pięć głębokich oddechów, każdy zatrzymaj w środku przez 10 sekund – potem wypuść naturalnie. 2. Przypomnij sobie, co tak naprawdę się dzieje – to tylko atak paniki, który za jakiś czas minie. Jesteś tu i teraz i nic ci nie grozi. 3. Teraz spróbuj się poddać uczuciom. Płacz, krzycz, otwórz się na to, co się dzieje. To działa trochę jak… wymioty. Zwykle zanim opróżnimy żołądek, czujemy się gorzej niż tuż po. Przychodzi ulga. 4. Postaraj się identyfikować, co spowodowało atak paniki: która myśl, które uczucie. 5. A teraz je zracjonalizuj. Możesz potrzebować do tego pomocy kogoś zaufanego, więc łap za telefon albo wyjdź spod kołdry w poszukiwaniu kogoś, kto pomoże ci zrozumieć, co się stało. A w rzeczywistości nie stało się… nic. Cała historia rozegrała się w twojej głowie. 6. Kiedy będziesz gotów, doceń pozytywne strony tego doświadczenia. Być może dzięki niemu zdecydujesz się zrezygnować z czegoś, co wcale nie miało być dla ciebie dobre. To może być motywacja do zadbania o swój układ nerwowy i podjęcia aktywnych działań, które będą miały na celu zmniejszenie liczby stresowych sytuacji w życiu. 7. Idź pobiegać. Adrenalina, z której otrzymałeś dziś „mocnego strzała”, sprawiła, że w twojej krwi pojawiło się sporo cukru, który miał zasilić ciało, w razie gdybyś miał uciekać przed niedźwiedziem. Możesz go wykorzystać w zdrowy sposób i przy okazji dotlenić komórki mózgowe. Może wymyślisz rozwiązanie dla tej trudnej sytuacji? Albo zdobędziesz się na odwagę, żeby powiedzieć „nie”? Atak paniki – jak mu zapobiec? Jeżeli ataki paniki zdarzały ci się w przeszłości dość często, to oprócz opanowania tej techniki (wcale nie takiej prostej z perspektywy ataku paniki) postaraj się o wsparcie. Może to być psycholog, terapeuta albo ktoś bliski. Zacznij spać regularnie po osiem godzin dziennie. Nie dużo dłużej i nie dużo krócej. Unikaj kawy i alkoholu – masz najprawdopodobniej dość wrażliwy układ nerwowy, a obie te substancje (wraz z niedostateczną ilością snu) wytrącają go z naturalnego rytmu. Codzienna, nawet zupełnie lekka aktywność fizyczna i kontakt z naturą pomogą go uspokoić. Po jakimś czasie będzie można zacząć sobie pozwalać na wieczorne wino i poranną kawę, wcześniej jednak trzeba trochę pobyć „emerytem”: codziennie przez chociaż pół godziny pospacerować, a zamiast siedzieć po nocach i nadrabiać seriale – wziąć kąpiel i iść spać o 22. Z szacunku do siebie zacznij się traktować (w miarę możliwości) po prostu czule. Osoby często doświadczające ataków paniki mają raczej kiepską relację ze swoimi emocjami, które traktują bardziej jak wrogów niż wewnętrzny system GPS. To, że odczuwasz radość i błogość na widok serdecznych, kochanych osób, sprawia, że chcecie często ze sobą przebywać ‒ ten kontakt wam służy. Czemu jednak miałbyś często przebywać z ludźmi, którzy cię stresują, sprawiają, że nie czujesz się ze sobą dobrze? Czy ten kontakt naprawdę wam służy? Emocji należy słuchać, wyrażać je i pielęgnować. Są po to, żebyśmy byli zdrowi i szczęśliwi. Naprawdę! Zobacz także Treści zawarte w serwisie mają wyłącznie charakter informacyjny i nie stanowią porady lekarskiej. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem. Maja Święcicka Zobacz profil Podoba Ci się ten artykuł? Powiązane tematy: Polecamy
Atak nożownika w Nicei. Są ofiary, jednej sprawca odciął głowę Czwartek, 29 października 2020 (09:51) Aktualizacja: Czwartek, 29 października 2020 (12:15) Sprawca uzbrojony w nóż zaatakował ludzi w kościele w Nicei we Francji. Trzy osoby nie żyją, a kilka zostało rannych. Francuskie media podają, że jednej z ofiar - kobiecie - nożownik odciął głowę. Po ataku w Nicei premier Francji ogłosił stan zagrożenia terrorystycznego w całym kraju. Trzy osoby nie żyją, a kilka zostało rannych w ataku nożownika w pobliżu jednego z kościołów w Nicei na południowym wschodzie Francji. Jednej z ofiar - kobiecie - sprawca odciął głowę. Taką informację przekazały media w tym kraju. Według źródeł policyjnych, na które powołuje się agencja AFP, dwie osoby - mężczyzna i kobieta - zginęły w bazylice Notre Dame, a trzecia, ciężko ranna, zmarła w pobliskim barze, w którym się schroniła. Według źródeł w pogotowiu ratunkowym, miała około 40 lat. Jej ostatnie słowa brzmiały: Powiedzcie moim dzieciom, że je kocham. Szef MSW Gerald Darmanin donosi, że w Nicei trwa operacja policji. Uruchomił komórkę kryzysową w związku z atakiem. Do ataku doszło w sytuacji podwyższonego zagrożenia terrorystycznego, o którym informował w notatce dwa dni temu szef policji. Burmistrz Nicei Christian Estrosi twierdzi, że atak miał podłoże terrorystyczne, a jego sprawca został zatrzymany. Miał powtarzać muzułmańską formułę: Allahu Akbar, czyli Bóg jest wielki. Napastnik podczas zatrzymania został ranny i odwieziony do szpitala. Estrosi zaapelował do prezydenta Macrona, by "rozprawił się islamofaszyzmem". Okolice bazyliki Notre Dame zostały oddzielone kordonem policyjnym. Świadkowie mówią o panice, która wybuchła po ataku. Film z zarzymania nożownika pojawił się w mediach społecznościowych: Szefowa skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen wydała oświadczenie i zażądała zamykania "wszystkich radykalnych organizacji" o charakterze islamistycznym. "To ideologia, która stanowi dla nas zagrożenie (...). Nic nie zostało zrobione latami w tym zakresie" - podkreśliła Le Pen, apelując o "ochronę Francuzów". Do zajścia w Nicei doszło kilka dni po tym, jak 18-latek pochodzenia czeczeńskiego w brutalny sposób zabił nauczyciela historii, który na lekcjach z życia społecznego pokazywał uczniom karykatury Mahometa.
W czternastym roku dziewiętnastego stulecia po raz pierwszy dwaj zaborcy ziem polskich stanęli przeciwko najgłupsi urzędnicy aparatu państwowego Romanowów, Habsburgów i Hohenzollernów zdawali sobie sprawę, że Polacy nigdy nie pogodzą z dokonanym rozdarciem kraju i w przypadku konfliktu pomiędzy Petersburgiem, Berlinem i Wiedniem, nie tyle, że nie opowiedzą się po stronie rozbiorcy, który bardzo by tego chciał, ale będą walczyli o scalenie własnego kraju z tymi, którzy wyzwolenie ojczyzny ułatwią. Dlatego też najbardziej przewidujący Austriacy - na długo przed spodziewanym konfliktem - pozwolili Józefowi Piłsudskiemu na tworzenie Związku Strzeleckiego w Galicji. Nic więc dziwnego, że z chwilą wybuchu wojny, Książę Mikołaj Mikołajewicz wydał 14 sierpnia odezwę nie tylko przypominającą Grunwald, ale i zapowiadającą odrodzenie Polski tak w wierze, języku, jak i w samorządzie. Przystąpiono też do tworzenia formacji polskiej zwanej Legionem Puławskim. A dwa lata później w swym manifeście dwaj cesarze - niemiecki i austriacki - zapowiadali nawet odbudowę Królestwa Polskiego jako państwa. *** Tak więc strzały w Sarajewie oddane do następcy austriackiego tronu, arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, w czerwcu czternastego roku, stały się przyczyną zdarzeń I wojny światowej, które nie ominęły i Tarnowa i okolic - leżały wszak nieopodal i w centrum wojennych działań. Jak barwnie opisuje Franciszek Szewczyk "był on pod obstrzałem swojskiej, austriackiej artylerii ciężkiego kalibru, która ponoć strzelała w upatrzone cele, jednakże Pan Bóg kule nosił. Pamiętnym dla Tarnowa był 10 listopada 1914 roku. Po kałużach jesiennego błota cofały się przed brutalną przemocą Rosjan wojska austriackie, wywołując łatwo zrozumiały popłoch. Huk armat dolatywał złowróżbnym pomrukiem, odbijając się bolesnym echem w duszach przestraszonych mieszkańców. Snuli się jak błędni lunatycy przez ulice miasta. Sprawa wyjazdu była niezmiernie trudną i nagłą. Przez ulice przeciągały w stronę Dunajca piechota, kawaleria, artyleryja. Droga dla cywilnej ludności była zupełnie niedostępna. Szkoły, urzędy i inne budynki państwowe świeciły pustkami. Z murów ściągano wszelkie afisze, które zawierały komunikaty Starostwa, władz wojskowych itp., na peryferiach rabowano bezkarnie". A Jan Borzęcki notował: "Hulali po swojemu Kozacy, potem inni, bo i tych nikt nie pilnował, gdyż oficerowie skwapliwie rzucili się do restauracji i handelków na pokrzepienie sił po długim marszu i na uświetnienie tryumfu. Kilku tysięczna rzesza żołnierska rozbiegła się po mieście i poczyniła w sklepach zakupna tak wielkie, że już na drugi dzień niewiele towarów zostało. Do mieszkań opuszczonych prze zamożniejszych Żydów wprowadzano małe kozackie koni, które rozlokowane były w pokojach nawet na piętrach. Do końca inwazji kinoteatr Apollo było stajnią końską. Cerkwią był Sokół , skąd śpiew rozlegał się podczas każdego nabożeństwa". Do 20 grudnia 1914 r. front zastygł łamaną linią na Dunajcu od ujścia do Wisły po Zgłobice i dalej poprzez Pogórze, przez Rzuchową, Pleśną, Łowczówek, Łowczów, Tuchów, Gromnik, Rzepiennik do Gorlic. Na krótko jednak, bowiem nazajutrz wojska rosyjskie przeszły do natarcia, uderzając na czterokilometrowy odcinek frontu wyznaczony przez kolano rzeki Biała, między Pleśną a Łowczówkiem. Stacjonujący w Nowym Sączu I Pułk Legionów, przemianowany oficjalnie na I Brygadę, otrzymał rozkaz natychmiastowego więc śladami wojny: " w rowach przydrożnych leżą nieszczęsne, poharatane konie, w dolinach wyświechtane łysiny ze słomy postojów. Na gościńcu puste blaszanki konserw, wdeptane w błoto naboje, to znów przez górę wyrżnięta szara pręga okopów. Drzewa poranione, gałęzie ostro złamane wystrzałami, ówdzie dom z rozwalonym przez granat oknem. Pod nogami kałuże krwi rzniętego bydła, kości, stare czapki żołnierskie i błoto". Na Wielogłowy, Zbyszyce, Paleśnicę do Zakliczyna, by tam skręcić na Janowice. Bryja pod butami zamarzała, mróz stawał się coraz większy. Ppłk Kazimierza Sosnkowskiego pełniącego funkcję dowódcy Brygady rozkazy skierowały do Lubinki, by za chwilę kierunek marszu zmienić na Łowczówek. Był poniedziałek, 22 grudnia. Po południu, na skrzyżowaniu dróg Rychwałd-Lichwin-Meszna Szlachecka, trzy kilometry od wzgórza 360 , znalazła się w komplecie I Brygada Legionów. Miała zaatakować i odrzucić Rosjan oraz zająć pozycje na utraconym wzgórzu. Na tymczasową siedzibę sztabu wybrano karczmę w Brzeziu. Prawie z marszu zaatakował dowódca 1. pułku, mjr Rydz-Śmigły. Mimo zasieków z drutu kolczastego i ognia karabinów maszynowych, natarcie nie załamało się. Pod silny ogień rosyjskiej artylerii dostał się Pułk kpt. Ścibora-Rylskiego, zdążający na pozycję wyjściową od strony Mesznej. Zapadający zmrok wymusił odłożenie szturmu do rana dnia następnego. *** Ale nie o ciągłym wzajemnym ogniu, ostrzale artyleryjskim, walce wręcz i na bagnety, cofaniu się i zdobywaniu 30-40 metrowych przestrzeni, uruchamianiu rezerwowych batalionów czy niedołęstwie austriackich dowódców pisać pragnę. Krwawe walki trwały do pierwszego dnia Świąt Bożego Narodzenia. Noce i dni nie dawały wytchnienia. Padał deszcz ze śniegiem, nie dochodziła amunicja, nie było jedzenia, nie można też było odesłać na tyły rannych, pozbierać poległych. Legenda mówi, że gdy nadszedł wigilijny wieczór, ucichły strzały i bitewny zgiełk a w dali "na ironię śmiertelnemu żniwu ukazały się światła Tarnowa - rozległa się cicho śpiewana kolęda: Bóg się rodzi. śpiewana również w odległych o 30 - 50 m rosyjskich okopach. Natomiast Austriacy śpiewali swoją urokliwą Stille Nacht, heilige Nacht. Prawda to, czy wyobraźnia Zygmunta Nowakowskiego? Gustaw Łowczowski twierdzi, że "bliskość nieprzyjaciela nie pozwalała na kolędowania". Ale potwierdza, że jeden ze strzelców, zaoszczędzone pół bochenka czarnego, żołnierskiego chleba i konserwę, bagnetem podzielił na małe kawałeczki i poczęstował kolegów z drużyny. To był ich opłatek. Tę niepowtarzalną atmosferę wojennej Wigilii opisał Łowczowski też i wierszem: Świerki wokoło ogromne, we mgle Łowczówek tonie. Słowa rozkazów - kolędą: Strzelać! Przechodzą pole! Gwizd kul muzyką świąteczną, jęczą zranione świerki. Ranni wołają pomocy. W Twe Imię - Boże Wielki! Kapitan Leopold Kula relacjonował, że "Pierwsza wojenna wigilia odbyła się wśród huku dział, ostrego jazgotania karabinów maszynowych i broni ręcznej".Zaś kapelan 1. Pułku, Karol Lenczowski zanotował: "Przyniesiono choinkę, rannych wiele, więc aptekarz Łopatka przybrał ją watą zabarwioną krwią żołnierską i blaszkami z konserwowych puszek austriackich, zapalono trzy świeczki, na wierzchu naprędce orzeł polski ołówkiem na papierze narysowany". *** W pierwszy dzień Świąt, Rosjanie raz po raz atakowali pozycje zajęte przez Polaków. Nie mogąc złamać oporu Legionistów, uderzyli na leżące nieopodal Gromnika pozycje Austriaków. Przełamując je, od tyłu zamierzali uderzyć na Polaków. Sosnkowski nie chcąc dopuścić do okrążenia, wydał rozkaz opuszczenia wzgórz i odwrotu w kierunku Zakliczyna. Podległe jednostki wycofywały się w porządku i dyscyplinie, osłaniając się nawzajem przed atakami Rosjan. Ostatni wycofywał się 5. Batalion, jego żołnierze prawie w ostatniej chwili uniknęli okrążenia. W drugim dniu świąt Pierwsza Brygada była poza linią frontu. Dowodzący brygadą pod Łowczówkiem, ppłk Kazimierz Sosnkowski, wydał 1 stycznia 1915 r. w Lipnicy Murowanej rozkaz: Żołnierze! Bój, który rozpoczęliście dnia 22grudnia 1914 r. na wzgórzach Łowczówka i Meszny Szlacheckiej, był największym ze wszystkich, w jakich dotychczas brał udział 1 pułk Legionów. Mieliście do czynienia z doborową dywizją rosyjskiej piechoty, specjalnie dla przełamania tego frontu przysłaną. Mieliście sprawę z nieprzyjacielem ufnym w powodzenie. Ruszyły do boju nasze szeregi. W pierwszy ogień poszła stara gwardia, oddziały majora Śmigłego, prąc naprzód w niezawodnym ataku. W szczegółach dzielnie i sprawnie prowadzili ów atak komendanci Herwin i Bukacki, pierwszy, sunąc naprzód wytrwale pod silnym ogniem nieprzyjaciela, drugi oskrzydlając zręcznie przeciwnika, zdobywając w rozpędzie trzy rzędy okopów moskiewskich, wzmocnionych drutem kolczastym, wreszcie biorąc gęsto niewolnika. Już wieczorem byliście, żołnierze, panami pozycji, w których kilka godzin temu triumfował nieprzyjaciel. Odpowiedzialna skwapliwość dowódców, szlachetna odwaga szeregowców, męstwo jednych i drugich nie pozwoliło poprzestać na samem spełnieniu zadania. Patrole 1 pułku w pościgu dalej poszły, wnikając w teren, zajęty przez nieprzyjaciela. Tu patrol złożony z 8 ludzi pod dowództwem podoficera Swiderskiego wziął do niewoli prawie cały sztab benderskiego pułku rosyjskiej piechoty, a mianowicie: podpułkownika, 2 kapitanów, 2 poruczników oraz dalszych licznych jeńców. Drugi dzień walki, 23 grudnia, upłynął na rozwijaniu się naszego frontu, wśród coraz gwałtowniejszych starć na poszczególnych jego częściach, podczas gdy prawe skrzydło z batalionem Rylskiego sunęło ostro naprzód, lewe z oddziałami Olszyny, Grudzińskiego, Piskora odbijało ataki nieprzyjaciela, zadając mu ciężkie straty. Drugi dzień nieprzerwanej walki postawił nas wobec braku amunicji i żywności. Pierwszy zastąpiono karabinami rosyjskimi, zdobytymi na wrogu. Żywność zastąpić nam w tym boju musiała twarda chęć 24 grudnia w przebiegu tej gwałtownej rozprawy natężeniem nie ustępował dniom poprzednim. Linie walczących tężyły się naprzeciw siebie o 30 - 40 kroków odległości. Napróżno szalał ogień artylerii nieprzyjacielskiej, nasz front trwał w ogniu, wszystkie rezerwy wcieliwszy w obrót walki. Front nieprzyjacielski zasilały wypoczęte oddziały coraz nowych grup. Żołnierze! Uporem swym, hartem i męstwem tego dnia okazanym wystawiliście sobie świadectwo godne tych wszystkich, których sława przyświeca Waszemu orężowi. Dowiedliście, że nie ma wysiłku i nie ma ofiary dość trudnej, byście się nie podjęli, gdy wróg złamać Was pragnie, a Wy zwyciężać chcecie. Co znaczy łamać polskie fronty, przekonał się nieprzyjaciel, przypuszczając szturm na centrum naszej pozycji, skąd odparty świetnym kontratakiem komendanta Bojarskiego cofnął się w nieładzie, dając nam kilkudziesięciu jeńców. Wieczorny rozkaz cofnął naszą linię z jej stanowisk, by za godzinę potem ponownie ją na nie powołać. Powróciliście, wyrzucając gdzie niegdzie nieprzyjaciela bagnetem z zajmowanych przez Was dawniej stanowisk. Odeszliśmy, odparłszy 16 kontrataków, zostawiając za sobą 100 poległych; nie mniej jak 4000 rannych i zabitych przeciwnik stracił w boju pod Łowczówkiem. Odeszliśmy, uprowadzając ze sobą 600 jeńców w tej liczbie 18 oficerów. Żołnierze, w bitwie pod Łowczówkiem daliście dowód męstwa, które szacunkiem przejmuje dla Was szeregi armii, a za które nieprzyjaciel płaci stosami trupów i rannych. Wojenna postawa Wasza wskrzesza dawne tradycje oręża polskiego. W imię tej dawnej, wiecznie żywej sławy bojów i trudów polskich rozkaz niniejszy dorzuca do nieprzebranego skarbca imion poległych za Polskę bohaterów nazwiska Kuby Bojarskiego komendanta I baonu, Słomki zastępcy komendanta I baonu, Niedzielskiego kompanijnego 2 komp. I baonu, Zagórskiego komendanta II baonu, plutonowego Króla-Kaszubskiego, Kędzierskiego oraz wszystkich żołnierzy, których imiona na wieki zapamięta Ojczyzna. Żegnając rannych w tej bitwie życzeniem jak najrychlejszego powrotu do służby w imieniu Komendy pozdrawiam Was Żołnierze wezwaniem zgasłego na polu walki szeregowca 1 pułku Lubonia: Niech żyje Polska! Legioniści naprzód! Kazimierz Sosnkowski, podpułkownik Na wieść o ciężkich bojach pod Łowczówkiem, z Wiednia do Lipnicy Murowanej przyjechał komendant Józef Piłsudski. Po zapoznaniu się z raportami wydał 3 stycznia 1915 roku ROZKAZ z powodu boju pod Łowczówkiem Żołnierze ! Pięć miesięcy mija od czasu, gdy krwią własną i odwiecznego wroga znaczycie istnienie w ojczyźnie polskiego żołnierza. Pięć miesięcy krwawej i ciężkiej pracy, która nam dała sławę pierwszorzędnego wojska. Z pięciu tysięcy ludzi, którzy byli w moim oddziele, tysiąc padło lub zostało rannych w bojach, świadcząc przed wszystkim, że za honor należenia do naszego żołnierskiego koła obficie krwią płacić trzeba. Cześć im wszystkim i chwała, a pamięć o nich niech zawsze bliską będzie naszemu zaś bądźmy gotowi do dalszych walk i bojów, z których, jestem pewien, potrafimy wyjść może uszczupleni w swym gronie, lecz zawsze z honorem. U schyłku ubiegłego roku, podczas mojej nieobecności, stoczyliście z przeważającymi siłami nieprzyjaciela bój najcięższy i najkrwawszy z tych, jakieśmy dotąd mieli. Zyskaliście w nim nową sławę i nowy liść wawrzynu wpletliście do wieńca sławy polskiego żołnierza. W imieniu sprawy, której służymy, dziękuję wam wszystkim za tę pracę. Jestem dumny, towarzysze broni, że wami przewodzę, jestem dumny z kłopotu, że gdy mam w rozkazie dziennym wymienić najbardziej godnych chwały, szukać muszę czegoś nadzwyczajnego, by wśród ogółu dzielnych, mężnych, znaleźć czyny, które nie będą dla nich powszednimi. Przede wszystkim na odznaczenie zasługuje szef sztabu, podpułkownik Sosnkowski, pod którego dowództwem stoczyliście bój i który jeszcze raz wykazał w nim swe wysokie zdolności wojenne. Porucznik Burhardt, prowadząc batalion, zdobył trzy szeregi okopów, zabezpieczonych drutami, wzniecając popłoch u nieprzyjaciela. Podporucznik Ścieżyński z 8 ludźmi wziął w okopach 100 nieprzyjacielskich żołnierzy, jako jeńców. Podporucznik Bortnowski, pomimo bolesnej rany w szczękę, pozostał w szeregu i kierował plutonem dalej. Podoficer Świderski na czele patrolu z 9 ludźmi przyprowadził, jako jeńców - pułkownika rosyjskiego, a przy nim 3 oficerów i 28 ludzi, wziąwszy ich ze wsi, jeszcze przez nieprzyjaciela obsadzonej. Wymienionym oficerom i żołnierzom za przykłady odwagi i zręczności żołnierskiej, jakie w tym boju dali, wyrażam w imieniu oddziału podziękowanie i uznanie. Józef Piłsudski, Komendant ***Krystyna Drozd
2 127 920 tekstów, 19 886 poszukiwanych i 290 oczekujących Największy serwis z tekstami piosenek w Polsce. Każdy może znaleźć u nas teksty piosenek, teledyski oraz tłumaczenia swoich ulubionych utworów. Zachęcamy wszystkich użytkowników do dodawania nowych tekstów, tłumaczeń i teledysków! Reklama | Kontakt | FAQ Polityka prywatności
wrogu twe ataki na nic